Blog > Komentarze do wpisu
Kurwa - to brzmi dumnie!

W Polsce mianem kurwy określa się nie tylko kobiety lekkich obyczajów, ale także i takiej, które danej osobie po prostu ‘podpadły’. Upadek znaczenia słowa kurwa, jakże ważnego w języku polskim, jest tragicznym przykładem tego, jak nasz język się zmienia. Oczywiście na gorsze. Używanie słowa kurwa nie jest niczym gorszącym – w końcu, stało się ono dla większości Polaków znakiem interpunkcyjnym. Jest ono używane przez osoby o szerokim wachlarzu poglądów politycznych (np. „ty lewicowa kurwo” lub „ty konserwatywna kurwo”), wyznań (np. „ty katolicka kurwo”, „ty ateistyczna kurwo”) a nawet lokalno-patriotycznych (np. „ty warszawska kurwo” czy „ty krakowska kurwo” a nawet „ty ursynowska kurwo”). Wspaniale brzmiące słowo kurwa, którego magia kryje się w akcentowanym „r”, jest słowem jednoczącym naród polski. W dzisiejszych czasach brakuje nam, Polakom, wartości nas jednoczących. Proponuję zatem słowo „kurwa” jako naszą dewizę narodową, jako naszą dumę. Coś, z czym każdy Polak może się identyfikować.

 

W kwestii etymologii słowa kurwa – pochodzi ono z łacińskiego słowa curva, znaczącego zakręt. Nie jest tajemnicą, że w czasach zmierzchłych panny i panie od usług natury seksualnej stały na zakrętach – czyli na kurwach. (polecam także angielskie słowo curve, i niemieckie die curven) Słowo kurwa zatem oznaczało kiedyś pannę lekkich obyczajów stojącą na zakręcie – czyli uliczną kapitalistyczną dupodajkę. Kapitalistyczną, bo zamiast po komunistycznemu dać za darmo, to brały za to pieniądze, nawet w czasach głębokiej komuny. Zatem, prostytucja to najbardziej kapitalistyczny zawód na świecie! Skoro udało jej się przetrwać w swojej pierwotnej formie nawet za Bieruta!

 

Jednakże, co ze smutkiem odnotowujemy, słowo kurwa zaczęło tracić swoją magię. Zaczęło ono być używane nie tylko jako określenie po prostu kobiety przez nas nie faworyzowanej ale i także mężczyzn! O narodzie polski, o narodzie słowiański! Czemuż to używasz tego pięknego słowa, skrywającego słodką obietnicę rozkoszy, jako określenia osoby nie będącej twoim faworytem? Tragedia niestety ma dalsze akty – słowa kurwa używa się także wobec przedmiotów i zwierząt (np. „ta kurwa bmw nie chce odpalić” lub „ta kurwa krowa stanęła nam na drodze”). Do czego dożyliśmy?! Do czasów, kiedy słowo kurwa staje się po prostu zwykłym przekleństwem, tracąc swoje wspaniałe znaczenie? Sprzeciwiam się takiemu zarzynaniu języka polskiego. Ignorantem ten, który dąży do eliminowania przekleństw z języka – jest to ważna część naszej kultury, naszej mowy. Ci którzy twierdzą, że przekleństwa świadczą o małym zasobie słów, najwyraźniej nie wiedzą czym są przekleństwa – a są słowami. Skoro ktoś zna paręnaście przekleństw, to zna paręnaście słów – zatem, o jakim małym zasobie słów tutaj mówimy? Oczywiście, nagminne i uciążliwe przeklinanie nie jest kulturalne – natomiast trwała eliminacja przekleństw, a w szczególności słowa kurwa, byłaby, nie mniej, nie więcej, a zbrodnią na języku polskim.

 

Zatem Czytelniku – kiedy następnym razem najdzie Cię ochota aby wyszeptać, wymówić, wykrzyknąć, wycedzić lub wyryczeć słowo kurwa, pomyśl dwa razy. W naszym języku istnieje tyle wspaniałych przekleństw określających życzenie obrania kierunku, jak np. „do chuja pana” albo „do pizdy maciej”, jak i przekleństw określających daną czynność osoby przez nas nie faworyzowanej, jak np. „jebany” albo „pierdolony” lub nawet określających daną osobę, jak np. „chuj”, „piździelec” albo „cipa”. Świadczy to o tym, że nie musimy stale używać słowa kurwa. Używanie przekleństw nie świadczy o małym zasobie słownictwa człowieka – natomiast używanie tylko i wyłącznie słowa „kurwa”, wszędzie, nawet jako znaku interpunkcyjnego, świadczy o tragicznie małym zasobie słów wulgarnych (łac. zwyczajnych).

 

Za taką sytuację możemy obwiniać polskich polonistów i Władysława Pasikowskiego.

sobota, 14 sierpnia 2010, clementhobhousebrandt

TrackBack
TrackBack URL wpisu: